albo

albo ten przekupka Glemp każe mnie zamurować w Panteonie Wielkich Polaków.

albo ze swym talentem w europie się nie zmieszczę, matka odda mnie do domu dziecka, Niemcy do Gusen.
albo tutaj, w NRD stworze nowy typ bohatera socjalistycznego.

albo 15 września 1954 kanał wentylacyjny metra dmuchnie mi w sukienkę.
albo będę słyszał głos – Synu Sama: weź nóż, wyjdź na ulicę, zabijaj.
albo przeziębię się słuchając słowików i 1 czerwca 1434 roku w Gródku zejdę z tego świata.

albo zostanę Chronist seiner Zeit. 1 czerwca 1938 w Paryżu potężna burza będzie wyginać drzewa, oderwie się konar i trafi we mnie.
albo biały zastrzeli mnie wreszcie, głowę odrąbie, w słoiku wyśle do Anglii jako ciekawostkę w prezencie.

albo zostanie po mnie tylko to zdanie.

albo w 1977 roku dojdę do przekonania że ewolucja biologii jest procesem majstrowania z wcześniej istniejącymi materiałami, a nie eleganckim procesem projektowania. Życie to bricolage, przypadek doskonały